Samoocena

Pierwsze wrażenie z psychologicznego punktu widzenia

Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego pierwsze wrażenie jest takie ważne? A może myślisz, że to bujdy? Że tak naprawdę liczy się całokształt, a pierwsze wrażenie nie ma wpływu na to, jak postrzegamy ludzi? Albo jak oni postrzegają nas?

Wiadomo, pierwsze wrażenie czasami bywa mylne. Są ludzie, którzy na rozmowach kwalifikacyjnych potrafią wypadać znakomicie, jednak potem wykonywana praca weryfikuje to początkowe wrażenie. Pokazuje człowieka w jego naturalnym zachowaniu, a nie wyuczonym na potrzeby rozmowy z pracodawcą – no i czar pryska.
Dlatego przy pierwszych spotkaniach oczywiście dobrze jest pokazać siebie z jak najlepszej strony, ale warto również zadbać, by przekaz ten był zgodny z prawdą. Czy w takim razie w ogóle jest sens starać się o to, żebyśmy sprawiali dobre pierwsze wrażenie?

WEDŁUG PSYCHOLOGÓW

Aby funkcjonować w świecie, wśród ludzi, musimy być świadomi istnienia różnych ludzkich zachowań, emocji i cech. W procesie socjalizacji uczymy się więc rozróżniać np. radość od smutku, złość od spokoju, wykształcają się w nas również schematy poznawcze, dzięki którym możemy łatwiej przetwarzać informacje. „Łatwiej” dlatego, że zwykle nie skupiamy się na wszystkich dostępnych nam elementach i bodźcach – jest ich tak dużo, że byłoby to dla nas nie do ogarnięcia i tracilibyśmy mnóstwo czasu na ich odbiór i przetworzenie.

Wyobraź sobie, że idziesz do sklepu, ale takiego większego, typu Tesco.

Czy oglądasz wszystkie dostępne tam produkty, żeby mieć pełny obraz i wybrać najlepsze rzeczy dla siebie? Spróbuj sobie wyobrazić, jak dużo czasu zajęłoby ci przewędrowanie przez wszystkie alejki i obejrzenie wszystkich produktów. A potem pomyśl, że robisz to za każdym razem, gdy idziesz na zakupy. Nie miałoby to najmniejszego sensu. Wprawdzie pewne rzeczy zostały dodane na sklepowe półki, inne zdjęte, wycofane, ale jakie to ma znaczenie? Przecież nie potrzebujesz produktów z każdej sklepowej kategorii, na twojej liście zakupów jest tylko chleb, mleko, ser i herbata. Idziesz więc tam, gdzie te produkty dostaniesz, wkładasz do koszyka i resztę pomijasz.

Nasz mózg robi dokładnie to samo. Nie lubi marnować czasu, korzysta więc z dróg na skróty. Jedną z takich dróg jest korzystanie z gotowych schematów.

Rozmawiając z przyjacielem, nie analizujesz wszystkich bodźców, które mógłbyś analizować. Skupiasz się na tych najważniejszych, na tym, co twój przyjaciel mówi, jak wygląda, czasami mówisz to, co ci przychodzi do głowy, innym razem zastanawiasz się co mu odpowiedzieć i tak dalej. Ale nie analizujesz twojego otoczenia, wszystkich dochodzących odgłosów, reakcji somatycznych twoich i twojego przyjaciela. Pewnie czasami coś wyłapujesz, ale raczej nie przywiązujesz do tego większej wagi. Bo z reguły nie jest ci to do niczego potrzebne, mózg więc nie zaśmieca sobie dysku niepotrzebnymi danymi.

Spróbuj sobie wyobrazić, że wybierasz się do lekarza. Jak wygląda taka sytuacja od początku do końca? Co widzisz oczami swojej wyobraźni?
Czy jest to rejestracja, czekanie w poczekalni na swoją kolej, gabinet lekarski, człowiek w kitlu? Może widzisz także siebie przeziębionego w roli pacjenta? A co się dzieje na koniec każdej takiej wizyty? Czy lekarz wydaje diagnozę albo kieruje cię na dalsze badania?
Zakładam, że kiedy przeczytałeś, żeby wyobrazić sobie, iż wybierasz się do lekarza, przyszły ci na myśl wyżej wymienione elementy. Jeśli tak, twój mózg uaktywnił tak zwany skrypt, czyli schemat zdarzeń społecznych. Oczywiście trudno byłoby to sobie wyobrazić, gdybyś nigdy wcześniej nie doświadczył takiego zdarzenia. Dlatego schematy wykształcają się w nas przez całe życie. Kiedy dobrze znasz jakąś sytuację, twój mózg ją zapamiętuje, zapisuje w postaci schematu. Dzięki temu, kiedy chcesz się wybrać do lekarza, zdajesz sobie sprawę z tego, że najpierw musisz się zarejestrować, później czekać w poczekalni, a za drzwiami gabinetu zobaczysz prawdopodobnie człowieka w kitlu.

Ze schematami osób i cech jest podobnie. Kiedy pomyślisz o policjancie, jak go sobie wyobrażasz? Mnie się policjanci kojarzą z mundurem, ze stanowczością, nieustępliwością, racjonalnością. Chociaż nie mam pojęcia czy wszyscy tacy są, to taki mi się utrwalił schemat. Od razu przypisałam policjantowi kilka cech, chociaż pewnie nie wszyscy policjanci tacy są. Możliwe, że zadziało się tak dlatego, że schematy osób związane są też ze stereotypami.

Kiedy przypiszesz komuś jedną dobrą cechę, to później łatwiej jest przypisać tej osobie kolejne dobre cechy, aniżeli te złe. Niestety to działa też w drugą stronę. Jeśli poznajesz jakąś osobę i na początku z jakiegoś powodu pomyślisz o niej, że jest nieuczciwa – twojemu mózgowi łatwiej będzie dobrać do niej inne negatywne cechy, a zdecydowanie trudniej wyobrazić sobie, że ta sama osoba może też być przyjazna, miła i inteligentna.

A GDZIE JAKIŚ DOWÓD?

Solomon Asch przeprowadził eksperyment mający zbadać dwie możliwości:
1. Czy ludzie, spostrzegając innych, dokładnie analizują ich właściwości, a zdanie, jakie sobie wyrabiają o tej osobie, jest wypadkową dostrzeżonych cech?
2. Czy może tworząc obraz innej osoby, kierujemy się jej główną cechą, do której następnie dobieramy inne, pasujące do niej cechy?
Dwóm grupom badanym przedstawiono pewną osobę i proszono, by badani dokonali jej dokładnego opisu.
Oto jakie cechy otrzymały do wglądu grupy badanych:

1 grupa:
Osoba inteligentna, zręczna, pracowita, ciepła, stanowcza, ostrożna

2 grupa:
Osoba inteligentna, zręczna, pracowita, chłodna, stanowcza, ostrożna

Jak badani opisali nieznaną osobę na podstawie przedstawionych im cech?
Otóż pierwsza grupa dodała postaci takie cechy jak dobroduszność i towarzyskość, druga grupa natomiast dodała jej więcej cech negatywnych.
Okazało się, że jedna cecha zaważyła na ocenie danej osoby. Pierwsza grupa badanych otrzymała informację, że osoba jest ciepła i to wystarczyło, żeby dopisać jej więcej pozytywnych cech.
Co z tego wynika? Jedna wyrazista cecha ma wpływ na to, jakie pozostałe cechy gotowi jesteśmy przypisać drugiej osobie.

DO RZECZY, TO WARTO CZY NIE WARTO SPRAWIAĆ DOBRE PIERWSZE WRAŻENIE?

Pierwsza pozytywna myśl jakiegoś osobnika na nasz temat, może później pracować na naszą korzyść. Jeśli bowiem na początku wypadniemy przed kimś dobrze, istnieje spore prawdopodobieństwo, że ta osoba w dalszym kontakcie również postrzegać nas będzie w korzystnym świetle. A dlaczego tak jest?

Teoria atrybucji i gotowe schematy, choć ułatwiają życie, to mogą prowadzić do błędów poznawczych. Jednym z takich błędów jest efekt aureoli (efekt halo). Oto poprzez jedną, ważną właściwość człowieka, jesteśmy w stanie przypisać mu inne pozytywne cechy, które nie zostały nawet ujawnione. Gdy pójdziemy z kimś na pierwsze spotkanie i zaprezentujemy się jako osoby inteligentne (ale nie zarozumiałe), prawdopodobnie nad głową naszego rozmówcy pojawią się takie plusiki jak w simsach, dzięki czemu nieświadomie w jego obrazie naszej osoby, pojawi się o kilka pozytywnych cech więcej. Sam więc oceń czy warto 🙂

Chcecie więcej o schematach i nie tylko? Odsyłam do książki „Pułapki myślenia” Daniela Kahnemana.

Jeden Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *