Z cyklu drogi pamiętniczku: Dorosłość to zrozumienie, że nie wszystko da się naprawić.

Categories Dobre życie
Czym jest dorosłość?

Rocznikowo wychodzi, że mam 26 lat. Dużo. Ale urodziny dopiero we wrześniu więc bez przesady, nadal mówię, że mam 25 i nie będę tego zmieniać przez najbliższych 7 miesięcy. W każdym razie im ma się więcej lat w metryczce, tym zwykle więcej doświadczeń za sobą. Więcej rozczarowań, zawodów, strat – strat w ludziach, w uczuciach, w poglądach na temat tego, jaki jest ten świat. A ten świat jest na zmianę, raz dobry, raz zły.

Dlaczego oni ciągle się martwią?!

I człowiek może z tym walczyć, bo kto mu zabroni? Ale prawda jest taka, że na większość złych rzeczy nie mamy wpływu. Bo jaki mamy wpływ na to, czy ktoś nas zdradzi? Albo czy nadejdzie tsunami? Albo czy ktoś z naszych bliskich nie zachoruje? Czy nasz pies nie odejdzie? Ten wpływ jest żaden, a co najwyżej znikomy. Można starać się zapobiegać, prewencyjnie ostrzegać, ale jak coś ma się wydarzyć, to nasza prewencja temu nie zapobiegnie. I młodzi ludzie jeszcze mają w sobie na tyle nadziei, by walczyć z tym, co niezwalczalne. Na wszystko mają wytłumaczenie, złoty środek, receptę, oceniają dorosłych, najczęściej negatywnie. Pamiętam jak dziś, nastoletnią siebie, gdy patrzyłam na często wykończonych po pracy rodziców i dziwiłam się dlaczego są zmartwieni, zestresowani, zmęczeni? 8 godzin w pracy i nie mają siły? Pf. Ja taka nie będę jak dorosnę.

Czy na pewno?

Ale dorosłość to znacznie więcej. Więcej niezależności, której ceną jest większa odpowiedzialność. A co za tym idzie – też więcej zmartwień, trosk, zobowiązań, smutków, śmierci, chorób, zdrad, ogólnie różnych przykrości. Kiedy więc wchodzisz w dorosłość, nagle okazuje się – shit, to nie takie łatwe, na jakie wyglądało. Zwykle z tymi doświadczeniami zdobywamy mądrość życiową, która uczy nas jak sobie radzić z podobnymi sytuacjami w przyszłości. Ale wiecie, co te doświadczenia jednocześnie robią z człowiekiem? Próbują zabrać mu wiarę. W człowieka, w lepsze jutro, w sprawiedliwość, uczciwość, szczerość i inne takie przestarzałe, szlachetne wartości. I chyba najważniejszym zadaniem dorosłości jest temu się NIE PODDAĆ. Nie dopuszczać do świadomości, że świat bywa zły.

On jest dobry, tylko czasami potykamy się o kamienie. Albo ludzie się pogubią i zrobią jakieś świństwo. Ale czy to znaczy, że świat jest z natury zły? No niekoniecznie.

Nie wszystko da się naprawić

Dorosłość to odpowiedzialność, ale tylko za rzeczy, na które mamy wpływ. W pewnym momencie trzeba się pozbyć tego młodzieńczego poczucia, że WSZYSTKO MOŻNA NAPRAWIĆ. Nie, nie wszystko da się naprawić. Niektóre rzeczy trzeba zostawić nienaprawione. Bo wkład i zasoby włożone w “naprawianie” mogą przewyższyć prawdopodobieństwo powodzenia. Bo nie każdego da się naprawić, nie każdą relację da się uratować, nie każde życie jest do ocalenia. I my nie mamy na to wpływu, tak po prostu jest. I tak sobie myślę, że to jest chyba najważniejsze zadanie dla wkraczającego w dorosłość. Żeby sobie zdać sprawę, że jesteśmy odpowiedzialni za to, na co mamy wpływ, ale na bardzo wiele złych rzeczy, które się dzieją, nie możemy wpłynąć.

Nie możemy zmienić biegu rzeki, bo żaden człowiek tego nie potrafi. Trzeba omijać te złe rzeczy i iść dalej. I walczyć tylko o jedno – o wiarę, że świat jest jednak dobry.

Polecane wpisy:

1 thought on “Z cyklu drogi pamiętniczku: Dorosłość to zrozumienie, że nie wszystko da się naprawić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *