Przyszedł i nie chce odejść. Czyli jak radzić sobie ze smutkiem?

Categories Blog, Dobra samoocena
Jak radzić sobie ze smutkiem

Zastanawiam się, po co tu przyszedł. Już dawno uzgodniliśmy przecież, że to koniec. Że jego noga nie postanie więcej w moim domu, w mojej głowie. Wkrada się powoli, nie pytając o zdanie. Przemyka na początku niezauważony. Wydaje się, że tylko na chwilę, na moment, wpadł bez zapowiedzi. Wolałabym, żeby go tu nie było. Nie teraz, nie w takich okolicznościach. Nie teraz, kiedy potrzebuję radości.

Definicja smutku

Paul Ekman, jeden z najwybitniejszych psychologów XX wieku, przez ponad 30 lat badał reakcje emocjonalne ludzi. Ekspert w dziedzinie ekspresji mimicznej, pracował dla policji, jego postać była inspiracją do powstania serialu “Magia kłamstwa”. Wyróżnił sześć podstawowych emocji, uniwersalnych dla wszystkich ludzi, niezależnie od kultury, w jakiej się wychowują. Są to gniew, strach, zaskoczenie, odraza, szczęście i smutek.

Słownik języka polskiego podaje, że smutek to:

1. «stan psychiczny będący następstwem przykrych przeżyć, kłopotów»

2. «przygnębiający, smutny nastrój panujący gdzieś»

Według Ekmana smutek powiązany jest z porażką, stratą, poczuciem odrzucenia, żalem, żałobą, bezradnością. Kiedy towarzyszy nam zbyt długo, może zaowocować depresją.

Jak radzić sobie ze smutkiem?

1. Praca nad poczuciem własnej wartości

Nathaniel Branden twierdzi, że wysokie poczucie własnej wartości to swoista broń, niezbędna do radzenia sobie z trudnymi sytuacjami w życiu. Bo kiedy mamy wysokie poczucie własnej wartości, wierzymy we własną zdolność radzenia sobie z problemami. Jesteśmy nastawieni na poszukiwanie rozwiązań, a nie na nurkowanie w smutku. Mamy wewnętrzne przekonanie, choć nie zawsze jesteśmy go świadomi, że zostaliśmy wyposażeni w umiejętności, które pomogą nam podjąć nam odpowiednie kroki i dobre decyzje. Ufamy swoim osądom. Dlatego, by radzić sobie z trudnymi wydarzeniami, które są częścią każdego życia, by zdrowo podchodzić do własnych emocji, musimy wzmacniać poczucie własnej wartości.

2. Rozmowa

Bywa, że pozornie niewielkie problemy urastają do rangi prawdziwych życiowych dramatów, dlatego, że rozkładamy je nieustannie na czynniki pierwsze, nadinterpretujemy, przewidujemy negatywne konsekwencje, w wyniku czego do jednego problemu powstaje jeszcze kilka problemowych odnóg. W istocie z jednego kłopotu rodzi się kilka. Bo powiedzmy martwi cię, że dostałaś dwóję z ważnego testu. I pojawia się mnóstwo nadprogramowych pytań – i co teraz będzie? Czy ja w ogóle nadaje się na te studia? Przecież uczyłam się, a mimo wszystko dostałam dwóję – to może nie jestem wystarczająco mądra? A co powiedzą ludzie? Jaki wstyd, nic już ze mnie nie będzie, najlepiej jak zakopię się pod kołdrą.

A jeśli porozmawiamy o tym z kimś empatycznym, kto będzie umiał wczuć się w naszą sytuację, może okazać się, że po wyrażeniu swoich wszystkich wątpliwości i obaw, uznamy je za wybujałe i mało prawdopodobne. Coś, co przed sekundą wydawało się problemem na skalę życia i śmierci, nagle staje się przeszkodą, którą potrafimy przeskoczyć.

3. Akceptacja

Akceptacja swoich stanów jest niezwykle ważna. Jeśli wyrzucamy sobie ten smutek, mamy do siebie pretensje, że czujemy to, co czujemy, jesteśmy zawstydzeni, bo wydaje nam się, że dana sytuacja nie usprawiedliwia naszego smutku – trudno będzie sobie z nim poradzić. Bo czując ogromny smutek, a jednocześnie biczując się w myślach, że to czujemy, powstaje dysonans – z jednej strony potrzebujemy opieki i zrozumienia, by smutek zniknął, a z drugiej strony nie jesteśmy w stanie zapewnić sobie tego zrozumienia, ani starać się o nie, bo nie akceptujemy, że możemy się w ten sposób czuć.

A uczucie nie zniknie tylko dlatego, że nam się nie podoba. Zniknie, jeśli uznamy je za swoje, za prawdziwe, za uzasadnione. Zawsze mamy prawo czuć to, co właśnie czujemy. Niektóre emocje mogą nam sygnalizować, że mamy z czymś problem, kiedy boimy się wyjść z domu w zupełnie zwyczajny dzień, można przypuszczać, że nasz strach nie jest do końca adekwatny, ale mimo to nie możemy sobie zabronić odczuwania go.

4. Poszukiwanie rozwiązań – przejmowanie kontroli

Bardzo pragmatyczne, ale zadziwiająco skuteczne. Gdy czujemy się źle, ale nasza samoocena nie daje nam wewnętrznego poczucia, że uporamy się z daną sytuacją, można tej samoocenie trochę pomóc. Wypisać problem, z jakim się mierzymy, sytuację, która wywołuje to uczucie i pod spodem napisać wszystkie rozwiązania, które przychodzą nam do głowy. Wszystkie pomysły, nawet te, które wydają się krytycznie głupie. Bo ze zlepku kilku głupich pomysłów może powstać jeden, wystarczająco dobry.

Takie rzeczywiste działanie, główkowanie nad rozwiązaniem problemu, daje nam poczucie, że robimy coś, by zmienić naszą sytuację. Zaczynamy wierzyć, że potrafimy poradzić sobie z tym, co nas gnębi, że zaczynamy panować nad tym, co się dzieje. Przejmujemy kontrolę. A gdy mamy nad czymś kontrolę, czujemy się bezpieczniej, łatwiej wtedy jest znieść towarzyszący nam smutek.

Siła jest w nas

Zazwyczaj jesteśmy wystarczająco silni, by poradzić sobie z tym, co nas spotyka. Mamy narzędzia i umiejętności, które pomagają nam przeżywać trudne chwile, ale czasami nie jesteśmy ich świadomi. Kiedy następnym razem więc staniesz w obliczu swojego smutku, spróbuj powyższych sposobów, by zaakceptować swoje uczucie i przejąć nad nim kontrolę.

Jeśli jednak smutek towarzyszy ci wyjątkowo często i nie potrafisz sobie z nim poradzić, najlepszym rozwiązaniem jest zgłosić się do specjalisty. Przewlekły, chroniczny smutek stanowi realne niebezpieczeństwo dla naszego zdrowia i życia.

Polecane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *