Jak zaakceptować siebie? Najpierw pogódź się z tym, że nie jesteś fajna.

Categories Dobra samoocena, Wyróżnione
Jak zaakceptować siebie

Zawsze są dwa wyjścia. Czasami nawet więcej, ale z każdej sytuacji są minimum dwa wyjścia. Możesz pójść na siłownię albo zostać w domu, pomóc bezdomnemu, albo przejść obok obojętnie, zjeść ciastko zawierające gumę guar i E70 albo upiec brownie z fasoli. Nienawidzić siebie albo zaakceptować, że nie możesz na siebie patrzeć.

Istnieje takie pojęcie jak samoakceptacja. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że wiemy, co ono oznacza. Akceptowanie siebie, to oczywiste. Często jednak mylimy je z poczuciem własnej wartości. A okazuje się, że samoakceptacja jest po prostu jedną z jego części składowych.

W samoakceptacji chodzi o przyznanie, że masz prawo czuć się tak, jak właśnie się czujesz. Jeśli nie podobasz się sobie albo uważasz, że powinnaś w życiu robić coś więcej, to dlaczego z tym walczyć?
Po co nieustannie strofować się w myślach i wmawiać sobie, że nie możesz tak myśleć?
Jeśli tak myślę, to znaczy, że mogę. Mogę uważać na swój temat, co tylko chcę. Że mało wiem, że nieładne wyglądam, że nie lubię swojej cery, że za długo składam wypowiedzi i za mało dbam o bliskich mi ludzi. To nie musi być obiektywne, nasze myśli rzadko kiedy takie są. Ale to są moje myśli i mam do nich prawo.

Trzymając w głowie takie myśli, masz dwa wyjścia.

Możesz z nimi walczyć, wkurzać się, zaklinać rzeczywistość i popłakiwać w poduszkę, że nie jesteś inna. Ale można też inaczej.
Możemy pogodzić się ze swoimi myślami. Zatwierdzić je. Wyrazić zgodę na ich tymczasową obecność w naszej głowie. Nawet te niemiłe myśli wyrażają w końcu nas. A dlaczego mamy wyrzekać się siebie? Jeśli jestem na siebie zła, bo zwlekam z magisterką, jeśli mam siebie dosyć, bo za często znajduję powody do narzekania, jeśli nadal uważam, że moje nogi powinny być chudsze, to co jest w tym złego? Nieważne czy inni ludzie tak myślą. Ja tak myślę i mogę tak myśleć. W tym momencie mojego życia to jest to, kim jestem. W tym momencie moje myśli wyglądają właśnie tak, a nie inaczej. I jeśli siebie nie lubię siebie za bardzo, to mam do tego prawo, bo przecież nikt nie ma prawa mi narzucać kogo mam lubić.

„Zaakceptujmy fakt, że tacy jesteśmy obecnie. Zrezygnujmy z wewnętrznej walki i przyzwyczajmy się do poczucia, że w tym momencie swojego życia to jest część tego, kim jesteśmy.” 

Żeby cokolwiek zmienić, najpierw przyznaj się, co masz za uszami.
Przyznaj, że nie lubisz swojego głosu. Śmiechu. Zębów. Włosów. Cokolwiek masz sobie do zarzucenia, przyznaj, że tak właśnie myślisz. Że nie lubisz w sobie tego, że jesteś taka nieporadna. Może pomyślałaś, że przecież nieustannie to przyznajesz więc to nic odkrywczego.
Chodzi jednak o coś zgoła innego – o wyrażenie zgody na te myśli.

Przyznaj się do tych myśli i pozwól sobie na nie. Pozwól sobie być nieporadną. Pozwól sobie mieć ten brzydki nos. Nie musisz go lubić, ale możesz zaakceptować, że on tam jest i nigdzie się nie wybiera.
Pozwól sobie odczuwać żal. Jeśli jest w tobie takie uczucie, to udawanie, że go nie czujesz, niczego nie zmieni na lepsze. Przyznaj, że nie umiesz zakończyć toksycznych relacji. I nie musisz od razu ich kończyć, po prostu zaakceptuj, że akurat teraz nie potrafisz tego zrobić.
Bo jeśli faktycznie to zrobisz, przebyłaś już ¾ drogi niezbędnej do zmiany.

„Zaakceptowanie siebie oznacza zaakceptowanie faktu, że to, co myślimy, czujemy i robimy, jest autoekspresją w czasie, w jakim występuje. Jak długo, nie możemy zaakceptować tego, kim jesteśmy w każdym momencie naszego życia, jak nie jesteśmy w stanie pozwolić sobie na uświadomienie sobie natury naszych wyborów i czynów, jak w naszej świadomości nie możemy uznać prawdy, tak długo nie możemy się zmienić.”

Cytaty: Nathaniel Branden

Polecane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *