Matura
Emocje,  Samoocena

Matura to nie koniec świata. To dopiero początek.

Kiedy człowiek ma naście lat i zbliża się do życiowego rozdroża, na którym musi podjąć decyzję – w lewo, w prawo czy prosto, bo ani dłużej nie może stać w miejscu, ani cofanie się nie wchodzi w grę – może być przestraszony. Nieznane ekscytuje i przeraża. Albo tylko przeraża. Nagle ten moment, przed którym ostrzegali wszyscy dookoła materializuje się przed nami. I z całą stanowczością przemawia znakami białych koszul i bladych ze stresu twarzy, że oto nadchodzi nowa era. Oto masz wejść do kanionu, którym czeka cię wędrówka pomiędzy jedną płytą tektoniczną a drugą. Pomiędzy dzieciństwem i dorosłością.

Gdy już znajdujesz się w tym miejscu, możesz mieć jeszcze nadzieję, że wcale aż tak wiele się nie zmieni. Że ci wszyscy doświadczeni przez życie ludzie nie mają pojęcia o czym mówią, bo twoje przyjaźnie są trwalsze niż ich, twój związek przetrwa rozłąkę spowodowaną studiami w innych miastach, jedyne co ulegnie zmianie, to szkoła, której drzwi nie będziesz już przekraczać codziennie rano.

Nieprawda.

Otóż Prawda trzepnie cię prawym sierpowym w twarz, kiedy na pierwszych zajęciach w październiku usłyszysz „Pani Kowalska”, zamiast „Kowalska do odpowiedzi”. Ty się jej spróbujesz odwinąć, wymierzając niecelny cios pokazujący, że przecież nadal masz kontakt ze znajomymi ze szkoły średniej i tego samego chłopaka. A ona cię znokautuje kiedy twoja pierwsza licealna kumpelka zajdzie w ciążę. Potem druga. I postarasz się wstać, żeby walczyć dalej, ale nagle okaże się, że pieniądze od rodziców nie pokrywają w całości twoich potrzeb i zachcianek więc albo musisz znaleźć dodatkowe źródło zarobku, ale bardzo dobrze się uczyć żeby dostać stypendium. Albo przestać kupować Twoje ulubione lody Grycana dwa razy w tygodniu i odwiedzać H&M w poszukiwaniu ubraniowych perełek.

Może być też tak, że po szkole średniej jesteś zmuszony lub wybierasz sam drogę pracy.

Wtedy ciosami będą wszechobecne zdjęcia roześmianych znajomych na coraz to kolejnych zakrapianych imprezach, kiedy Ciebie czeka 5 razy w tygodniu pobudka o godzinie 6 rano więc zaproszenia przyjmujesz tylko w weekendy. Ich relacje pokazujące jak przysypiają na uczelnianych zajęciach.

Albo źle zdajesz maturę i twoje plany diabli strzelił. Nagle musisz się przeorganizować. Zdecydować co zrobisz w kolejnych rundach – praca i powtarzanie matury, czy inne studia?

„Egzamin dojrzałości”

Cały okres okołomaturalny jest swoistym egzaminem dojrzałości. Te wszystkie decyzje, które trzeba podjąć, a które niewątpliwie będą miały wpływ na dalszy przebieg Twojego życia, to ważne i cholernie stresujące doświadczenie. Ale nie aż tak ważne jak nam się wydaje.
W życiu zazwyczaj jest tak, że każda zła decyzja, każde potknięcie jest po coś. Żeby nauczyć się lądować na czterech łapach, czasami najpierw trzeba się troszkę poturbować. Zwichnąć łapkę, spaść na drut kolczasty, bo choć byśmy chcieli uczyć się na cudzych błędach i choć warto to robić jak najczęściej, to nie zawsze da się uniknąć swoich własnych.

Nawet więc jeśli teraz zdecydujesz źle, jeśli nie zdasz matury, jeśli okaże się, że wybrany kierunek nie jest tym, czym chcesz się zajmować w przyszłości – zawsze możesz zacząć jeszcze raz.

W innym miejscu, z innym planem na siebie, bogatszy o zdobyte doświadczenia i o świadomość, czego nie chcesz robić. Ale nigdy, absolutnie nigdy nie jest za późno. Koniec świata będzie dopiero jak przestaniesz oddychać. A dopóki klatka piersiowa się unosi, serce bije, a myśli plączą się po głowie, dopóty świat stoi przed tobą otworem.

A ograniczenia? Ograniczenia są po to, żeby znajdować sposoby na ich przezwyciężanie, żeby rosnąć w siłę, nie zaś po to, żeby nas osłabiać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *