Wakacje wolne i mało im pieniędzy?! Niech się zwolnią ci nauczyciele!

Categories Dobre życie
Nauczyciele-strajk

Od pewnego czasu zwracam uwagę na potwornie krzywdzącą tendencję, rządzącą Internetem – wszechobecne plucie jadem. Dlaczego bywamy dla innych tacy oceniający, krytyczni, wszystkowiedzący, niewyrozumiali? Przeraża mnie to, co się dzieje, że jest tak wielu ludzi, którym z łatwością przychodzi bezrefleksyjne wylewanie swoich frustracji na innych.

Krytykowanie każdego człowieka, każdej inicjatywy, każdego pytania, artykułu, koncepcji, każdej opinii.

Jurek Owsiak, dzięki któremu w polskich szpitalach roi się od specjalistycznego sprzętu? Systematycznie trzeba na niego wylać wiadro pomyj. Bo przecież bezdyskusyjnie – on kradnie. Trzeba używać wośpu w politycznych utarczkach, nastawiać ludzi przeciwko sobie i generalnie najlepiej zniszczyć inicjatywę, która uratowała tak wiele żyć.

Maffashion i Julia Wieniawa biorą udział w teledysku, którego celem jest zwiększanie świadomości na temat depresji, choroby afektywnej dwubiegunowej i nerwicy lękowej? No dla mnie super sprawa! Świadomość na temat zaburzeń osobowości, zaburzeń i chorób psychicznych, w naszym kraju wciąż nie jest na zadowalającym poziomie, nadal straszy się dzieci, że pójdą do psychologa, jak będą niegrzeczne. Mnóstwo ludzi nie bierze pod uwagę wizyty u psychoterapeuty nawet w tak skrajnych sytuacjach, kiedy zmagają się z traumą, depresją, czy gdy ich małżeństwo jest na skraju upadku.

A jak ktoś nam powie, że był w szpitalu psychiatrycznym? O z nim to na pewno coś jest nie tak, że aż tak niepoukładane ma w głowie.

Niestety, ale takie myślenie, takie podejście jest u nas na porządku dziennym, co jest totalnie krzywdzące dla ludzi, których dotykają różnego typu problemy.

A jeśli tak słabo wygląda świadomość społeczna na ten temat, to róbmy co w naszej mocy, żeby szerzyć ją różnymi drogami i w różnych grupach społecznych, mówmy o tym zarówno starszym ludziom, jak i tym młodym. A jak dotrzeć do młodych? Może właśnie przez popkulturę i przez social media? Przemycajmy informacje i akceptację dla osób dotkniętych takimi zaburzeniami gdziekolwiek się da.

ALE NIE. Ludziom się nie podoba. Bo ten teledysk w sumie za mało odnosi się do chorób i po jego obejrzeniu i tak nic nie wiadomo. Bo jest nudny. Bo po co. Bo wszyscy nagle tacy wspaniali?! A co te gwiazdeczki myślą, że kim one są, żeby mówić o takich sprawach?

Ale nic, to nieważne, że Maffashion, którą na samym Instagramie obserwuje ponad milion osób i która jest wzorem do naśladowania dla wielu młodych dziewczyn, mówi jasno przy okazji informacji o teledysku: “nie bójcie się i poszukajcie wsparcia u specjalistów”. To nic, że dzięki temu młodzież zacznie wyklikiwać, czym w ogóle jest choroba dwubiegunowa. To nic, że tysiące ludzi poczuje wsparcie i zacznie się trochę mniej wstydzić. To wszystko nieważne, bo teledysk jest nudny.

Jednak najwięcej świństw teraz mówi się o nauczycielach.

Strasznie mnie to uderzyło, kiedy rozhulał się temat dotyczący strajku nauczycieli.

Oto co można wyczytać z komentarzy pod artykułami o strajku:

– Nieroby.

– W dupach się poprzewracało.

– Na kasę do marketu jak im tak źle.

– Całe wakacje wolne, normalni ludzie wtedy pracują, a oni dostają wypłatę, niby za co?

– Wiedzieli, na co się piszą, dlaczego teraz narzekają?

– Nikt im nie każe pracować, niech się zwolnią, jak się nie podoba!

– Kosztem naszych dzieci urządzają te strajki!

– Wszyscy w tym kraju mało zarabiają, to co, teraz każda grupa zawodowa ma wyjść na ulicę?

Czy ludzie, którzy tak twierdzą, nie mogą przynajmniej spróbować zrozumieć drugiej strony? Postawić się na miejscu nauczyciela, który studiuje przez 5 lat, później bierze udział w kolejnych szkoleniach, dokształca się, zdobywa coraz to kolejne stopnie zawodowe, bierze odpowiedzialność za wpływ i kształtowanie młodych umysłów, jest w stałym kontakcie z rodzicami, codziennie po pracy spędza godziny na przygotowaniu się do zajęć, sprawdzaniu prac, a wypłata, na którą może liczyć po 20 latach pracy, często równa się wypłacie początkującego w pierwszej lepszej korporacji?

Zresztą, nawet gdyby taki początkujący pracownik korporacji na początku zarabiał mniej, to tam za swoje umiejętności, zdobywaną wiedzę, rozwój, w końcu otrzyma większe wynagrodzenie. A w razie potrzeby może zmienić pracodawcę.

Nauczyciel, jeśli mu się nie podoba, może ewentualnie spróbować zmienić zawód, zmiana pracodawcy akurat niewiele da w przypadku budżetówki.

A że kosztem dzieci? Żeby to nie odbyło się kosztem dzieci, musieliby przełożyć strajk na okres wakacji, kiedy prawdopodobnie nikogo by to nie obeszło. Z jednej strony jest mi szkoda maturzystów i ósmoklasistów, dla których ten czas i tak jest stresujący, a teraz nie wiedzą, czy matury w ogóle dojdą do skutku, ale z drugiej strony rozumiem nauczycieli. W końcu, kiedy jak nie teraz?

I ok, to jest niesprawiedliwe, że jeśli nauczyciele dostaną podwyżki, to trafią one do wszystkich, bez względu na zasługi, podejście do ucznia, dodatkowe inicjatywy, doszkalanie się. Ale czy za zły system odpowiadają nauczyciele? Czy ci dobrzy mają nie domagać się podwyżek, bo wzrost płac obejmie też słabszych?

W każdym zawodzie są ludzie ambitni, pasjonaci, żądni wiedzy i w każdym zawodzie są też bardziej przeciętni albo nawet tacy, którzy sprawiają wrażenie, jakby pomylili się przy wyborze swojej ścieżki życiowej.

Ale przecież to kompletny paradoks, żeby nauczyciele nie domagali się podwyżek, bo dostaną je także ci z drugiej grupy! Czy to jest ich wina, że cały system od góry jest prawdopodobnie źle skonstruowany? Że dyrektor szkoły, który najlepiej zna swoich podwładnych, nie ma na tyle władzy, żeby decydować o ich wynagrodzeniu?

Czy nie mogą upominać się o to, co im się należy, bo inne grupy zawodowe też powinny zarabiać więcej? Bo specyfika ich pracy zakłada, że mają wolną część wakacji, niezależnie od swojej woli? 

Jak dla mnie totalnie bezsensowna jest taka retoryka.

Pewne jest tylko to, że jeśli pensje nauczycieli się nie zmienią, ten zawód coraz rzadziej będą wybierać ludzie ambitni, traktujący swoją pracę z pasją, którzy rzeczywiście chcą nauczać. Oni wybiorą kariery akademickie, korporacje, prywatne firmy i inne drogi, zamiast szkołę.

Nauczyciel to dla dziecka jeden z największych autorytetów.

Nauczyciel wydaje się dziecku takim trochę superbohaterem, jest zaraz po rodzicach na podium ludzi, z których bierze się przykład. Ja miałam szczęście trafić na wielu naprawdę wspaniałych i oni niewątpliwie odegrali dużą rolę w ukształtowaniu mnie jako człowieka. Miałam i takich nauczycieli, dla których ich przedmiot był najważniejszy i nie potrafili zrozumieć, jak można było się nie przygotować na lekcję z budowy pantofelka, ale też takich, którzy wiedzieli, że nie każdy z nas musi kochać niemiecki, wcale więc nie traktowali gorzej tych, którym nie za dobrze szło albo którzy zwyczajnie za tymi lekcjami nie przepadali. 

Trafiłam na takich, którzy swoje lekcje traktowali jak improwizowany monolog w teatrze i na każdej z tych lekcji można było nieźle się wynudzić, ale trafiłam też na wspaniałych anglistów, którzy zarazili mnie miłością do języka i na super polonistów, którzy tak opowiadali o twórcach i epokach literackich, że czułam, jakbym przenosiła się do renesansu i piła kawę z samym Kochanowskim.

Nie powiem, żebym jakoś dużo teraz z tego pamiętała, bo pamięć długotrwała raczej nie bywa moim sprzymierzeńcem, ale te lekcje były niezwykle ciekawe. Jedna z polonistek, którą albo się kochało, albo nienawidziło, przy okazji omawiania prozy i poezji o uniwersalnym przekazie, starała się nam wpajać kilka innych cennych wartości, które do tej pory mną kierują w życiu codziennym.

Nauczyłam się od niej między innymi obowiązkowości. Pomimo że czasami sobie odpuszczam i nigdy nie byłam z tych, którzy do egzaminu podchodzą jak do sprawy życia i śmierci (bo przecież są poprawki!), to potrafię zacisnąć zęby, kiedy sytuacja tego wymaga. Nie szukam usprawiedliwień, że byłam chora, dostałam okres, była pełnia i nie mogłam spać, czy musiałam koniecznie iść do dentysty, więc nie wywiązałam się z tego, do czego się zobowiązałam. Zawsze staram się być obowiązkowa i wywiązywać z powierzonych zadań na czas, a kiedy mi się nie udaje, to po prostu szukam rozwiązań i próbuję to naprawić.

I szczerze mówiąc, dużo dobrych rzeczy mnie dotychczas w życiu spotkało dzięki posiadaniu tej cechy. A to tylko wierzchołek góry lodowej, bo przez te kilkanaście lat uczęszczania do szkoły, nauczyciele wpoili mi dużo więcej, wpłynęli na to, jakie wybrałam studia, przekazali mnóstwo wartości i wiem, że pełnią ogromnie istotną funkcję w życiu każdego dziecka.

Dlatego uważam, że w tym zawodzie powinni pracować najlepsi. A żeby ci najlepsi chcieli w ogóle wybrać ten zawód, na pewno powinno się go bardziej szanować i cenić, także finansowo.

A cały ten bezsensowny hejt na pewno nie przysłuży się sprawie.

Polecane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *