10 rzeczy, które mi się w tym roku udały i 121, które nie wyszły.

Categories Dobra samoocena, Dobre życie
Podsumowanie roku

Przełom roku to czas, w którym większość z nas wykonuje rachunek sumienia – podsumowanie roku. Podsumowujemy ubiegłe miesiące, zastanawiając się jak wygląda ich bilans. Ujemny, czy dodatni. I zazwyczaj stanowczo siebie nie doceniamy. Obserwując ludzi, którym “się udaje”, którzy wiodą takie życie, jakie my chcielibyśmy wieść, mamy wrażenie, że zrobiliśmy za mało, za wolno, za słabo. A ja wychodzę temu na przekór i mówię Wam: zrobiliście wystarczająco.

Co roku z ekscytacją podsumowuję ubiegły rok, staram się wyciągnąć użyteczne wnioski i spisać cele na kolejnych 12 miesięcy. Tym razem zupełnie nie miałam ochoty do tego podchodzić.

Czułam, że nie wywiązałam się z tego, co chciałam wykonać w tym roku, prawdopodobnie nie dobiłam nawet do 50% zrealizowanych celów. A taki wynik boli. Przez kilka dni jednak klarowała mi się w głowie pewna myśl. Pomyślałam, że nie warto swojego życia rozpatrywać w kontekście jakiegoś egzaminu i przeliczać go na procenty. Bardziej wartościowo i budująco byłoby skupić się na tym, czego po prostu udało mi się dokonać.

No więc to nie będzie typowa lista człowieka sukcesu, to będzie lista człowieka, który w tym roku zrobił wystarczająco i przed którym kolejny rok, by dokończyć to, co zaczął.

Moich 10 prawie-sukcesów

Jak zrobić podsumowanie roku

1. Stałam się bardziej pewna siebie i znalazłam więcej wyrozumiałości dla moich słabości.

2. Dzięki własnemu wysiłkowi dostałam pierwszą pracę na cały etat, taką jak chciałam – w dziale marketingu sporej firmy.

3. Poznałam kilkoro świetnych ludzi.

4. Przeczytałam trochę książek (z których części nie dokończyłam, ale to nic).

5. Stworzyłam sensowny plan działania do ukończenia magisterki i wdrożyłam go w życie.

6. Przez 3-4 miesiące regularnie prowadziłam bloga. Łuhu! Może w 2019 dobiję do 7 miesięcy.

7. Po kilku latach wewnętrznych przekomarzań, w końcu udało mi się zaakceptować mój wygląd. Skośne oczy, kwadratową brodę, figurę gruszki, problemową cerę i parę innych. Och, jak już nic z tym nie mogę zrobić niech będzie jak jest. W końcu nie jest najgorzej.

8. Zaczęłam regularnie chodzić na basen. Wprawdzie tylko raz w tygodniu, ale to nadal “regularnie”!

9. Znajduję czas i chęci na spotkania z najbliższymi.

10. Wybieram zdrową żywność (częściej, niż kiedyś).

Za mało, za mało, za mało, jestem beznadziejna?!

Podsumować rok

Nadal jednak się spóźniam, nadal nie mogę sobie wpisać “mgr” przed nazwiskiem, nadal bywam małym niezorganizowanym bałaganiarzem, za długo śpię, za późno chodzę spać, nie doczytuję książek, za rzadko po nie sięgam, za bardzo się przejmuję tym, co o mnie myślą inni, nie jestem wystarczająco zdeterminowana, za bardzo lubię czekoladę i 111 innych rzeczy, na których wymienianie szkoda mi czasu.

Ale czy w obliczu tych 10 rzeczy, które WYSZŁY jest sens skupiać się na tym co nie wyszło? Przecież każdego dnia, którego się budzisz, możesz znowu się starać, pracować, czytać, rozmawiać i robić wszystko to, czego nie udało ci się dotychczas wykonać. Tak więc co się spinać?

Mam nadzieję, że Wy też znajdziecie swoich 10 sukcesów tworząc własne podsumowanie roku i zamiast się katować, że zrobiliście za mało, uwierzycie, że na ten moment zrobiliście wystarczająco i że każda zrobiona rzecz jest lepsza od tej niezrobionej.

Szczęśliwego Nowego Roku i niezłomnej wiary w siebie Wam życzę!

Polecane wpisy:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *